piątek, 15 sierpnia 2014

"Zeszłej nocy" (2010)


Kiedy łza w oku kręci się, a moje emocjonalne wnętrze rozlatuje się na tysiąc kawałków, wiem, że dobrze spędziłam kilka chwil. 
Nie wiem jak określić to do jakiego stanu psychicznego doprowadził mnie bardzo niepozorny film "Zeszłej nocy". Wcześniej nawet nie wiedziałam, że taki film powstał. Trafiłam na niego przypadkiem. Szukając całkiem czegoś innego. 



Osobisty... takie słowo od razu pojawia się jak neon w mojej głowie. Czuły i zmysłowy. Udowadniający, że nie akcja, nie sex, nie love story z happy endem jest najpiękniejsza, ale film który urzeka swoją delikatnością i powabnością. 
Zdaję sobie sprawę, że dla niektórych osób "Zeszłej nocy" będzie nużący i ciągnący się jak flaki z olejem gniot. Nie każdy lubi tak subtelne i przemyślane kino. Jest to filmy o różnych odcieniach miłości i zdrady. Filmy o namiętności, podążaniu, przyjaźni i miłości w wydaniu na najwyższym poziomie. 



Joanna jest szczęśliwa. Tak samo jak jej mąż. Ale bycie szczęśliwym nie zamyka drogi do pożądania i wspomnień. Do marzeń i do delikatności. "Zeszłej nocy" to skondensowana opowieść o ludzkich uczuciach, ludzkich demonach i pragnieniach. O tym co sprawia, że jest się spełnionym, ale równocześnie zagubionym we własny świecie, we własnym ja. Chemia bijąca od Keiry i Guillaume'a  sprawia, że ciarki same pojawiają się na plecach. Oglądałam film jak zaczarowana, równocześnie kibicując dwóm zagubionym duszą, które starają się odnaleźć w swoim małym wnętrzu. 

Reżyser zagrał na emocjach widza. Dostarczył niepowtarzalną i prawie nie spotykaną dawkę prawdziwego życia z lekką nostalgią i morałem malującym się na końcu. Czym tak naprawdę jest zdrada? Zdradza się drugą osobę fizycznie czy raczej psychicznie?Jak układa się życie ludzi, którzy odnaleźli się w gęstwinie codzienności? Jak zmienia się życie i wnętrze człowieka w jedną noc? Czy można zranić drugą osobę tylko dlatego, że pragnęło się przez chwilę zakazanego? 



"Zeszłej nocy" sprawia, że człowiek wchłania się w fotel. Czuje odrętwienie i mrowienie, Chce krzyczeć i milczeć równocześnie. Chce żyć i umrzeć. Chce poczuć i przez chwilę, choć jedną krótką chwilę przeżyć to co przeżyła Jo i Aleks. Oczywiście Micheal też miał swoje pięć minut, ale dla mnie to było zbyt banalne. Banalności tu jednak jest mało. Biję tu za to serce pełne  oryginalności i czułości w najlepszym wydaniu. 
Spragnieni emocji i powabności koneserzy kina proszeni są więc do komputerów, telewizorów czy innych odbiorników w celu zapoznania się z nietuzinkową opowieścią o ludzkich sercach.




Film: "Zeszłej nocy" 2010 reż Massy Tadjedyn

14 komentarzy:

  1. Lubię takie filmy pełne emocji, zaraz go poszukam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam Keirę i filmy z nią! Nie ukrywam, że narobiłaś mi przeolbrzymiej ochoty na "Zeszłej nocy". Już wiem, co będę jutro oglądać.:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie muszę obejrzeć w samotności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy ja wiem czy w samotności... z kimś też można :D

      Usuń
  4. "Prawdę mówiąc nic" - pamiętaj o http://so.pwn.pl/zasady.php?id=629779 :)

    O, widać, że cudny film i jeszcze Keira w nim gra (zastanawiałam się czy to nie przypadkiem Natalie Portman!), chętnie poświęcę mu kilka chwil! :)

    http://dzikie-anioly.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za podpowiedź. Zawsze mam problem z interpunkcją ;(

      Usuń
  5. Dominiko, ależ mnie zachęciłaś! Potrzebuję takiego filmu, delikatnego, bez jakiejkolwiek krzty brutalności, której jest bądź, co bądź pełno w dzisiejszym świecie.

    OdpowiedzUsuń
  6. Takiego filmu mi właśnie potrzeba na dzisiejszy wieczór.

    OdpowiedzUsuń
  7. No to mam w końcu film, który można obejrzeć! Od kilku dni jakiegoś szukam, ale nic fajnego mi nie wpadło w oko. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też ciągle szuka filmów, które są ciekawe i warte obejrzenia, a nie taka "Sieczka" dla wszystkich....

      Usuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.