poniedziałek, 1 września 2014

"Anna i pocałunek w Paryżu"Stephanie Perkins



Paryż, Paryż...miłość i miłość. Te dwa słowa idą z sobą w parze już od bardzo dawna. Mam nawet wrażenie, że od chwili istnienia tego miasta zakochani przemierzali ciemne zakątki z marzeniem odnalezienia szczęścia. 
"Przecież chodzisz do kina, bo widzisz w filmach odbicie rzeczywistości."
Takie marzenie nie jest jednak priorytetem Anny, która znalazła się we Francji z zupełnie innego powodu niż większość nastolatek w jej wieku. Po przez zachłanność swoich rodziców i chęć pokazania jest skrawka świata, młoda dziewczyna trafia do miasta zakochanych w celach edukacyjnych. 
"Więc czego mam sobie życzyć? Czegoś, czego nie wiem, czy na pewno chcę? Kogoś, kto może wcale nie jest mi potrzebny? Czy kogoś, kogo nie mogę mieć? Chrzanić to. Niech los zdecyduje. Życzę sobie tego, co jest dla mnie najlepsze."
Nie byłam przekonana do tej powieści. Od razu rzuciła mi się tandetna okładka w oczy, ale że postanowiłam wyznawać zasadę "nie oceniaj książki po okładce" dałam się skusić. Dobrze.. skusiła mnie przede wszystkim promocyjna cena. 
"Wymykam się z pokoju i natychmiast wpadam na ścianę.Ups. To nie ściana, tylko chłopak."
Początkowo nie dałam się porwać autorce, ale później przepadła z kretesem. Paryż, Anna i miłość zaczęły mnie napełniać jakimś dziwnym ciepłem, które rozchodzi się do tej pory po moim ciele. 
Problem polega tylko na tym, że "Anna i pocałunek w Paryżu" przeczytałam dwa razy. Za pierwszym nasze spotkanie było bardzo owocne. Aż tak, że nie byłam w stanie nic napisać. Czasami książki nas przytłaczają i za nic nie jesteśmy w stanie wydobyć z siebie głosu. Kiedy minęła fala zachwytu i uwielbienia dla bohaterów, a zwłaszcza takiego jednego pana- S. Clair'a., postanowiłam spiąć się w sobie i dać jej kolejną szansę. Może nie szansę, bo przecież bardzo mi się podobała.. to była raczej szansa dla mnie na trzeźwe ocenienie całej powieści i napisanie recenzji
"Im lepiej wiesz, kim jesteś i czego chcesz, tym rzadziej pozwalasz, żeby coś wytrąciło cię z równowagi."
I wiecie co wam powiem? A nic wam nie powiem! Ot.. starałam się znaleźć wady. Banalność historii i jej lekkość początkowo zaliczyłam do wad, ale po dłuższym przemyśleniu stwierdziłam, że to one właśnie nadają cały urok książce, która bez nich nie byłaby taka sama. 
"Nie zawsze musisz sam rozwiązywać swoje problemy, wiesz? Właśnie po to ludzie zwierzają się przyjaciołom."

Historia Anny jest prosta. Można powiedzieć, że nawet dość schematyczna. Dziewczyna zmienia otoczenia, odnajduje przyjaciół i miłość, ale z ręką na sercu mogę powiedzieć, że czyta się o tym naprawdę przyjemnie. A do tego ten niesamowity Paryż. Pachnące poranną kawą uliczki, piękni młodzi Francuzi i ona Amerykanka, z którą razem poznajemy uroki francuskiego miasta. 

Książka: "Anna i pocałunek w Paryżu"Stephanie Perkins wyd. Amber 2013


6 komentarzy:

  1. Rzeczywiście książkę czyta się przyjemnie, jest lekka i idealna na lato. Miło wspominam tę lekturę, ale wrócić do niej nie planuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Historia może dość banalna, ale już te cytaty, które zamieściłaś brzmią bardzo ciekawie i zachęcają do lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyta się ją naprawdę bardzo przyjemnie, mimo banalności...

      Usuń
  3. Byłam oczarowana tą książką:) naprawdę warta polecenia:) no i ten Paryż...;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.