sobota, 27 września 2014

Melancholijna rzeczywistość



Chciałam 
Bardzo wielu rzeczy
Chciałam 
I dostałam
Ostrożnie z marzeniami
Mówili
Nie słuchałam. 

Deszcz uderza niezgrabnie o szybę. Znowu zapaćka mi okno. Nawet nie mam siły się na niego gniewać. Już tak dostaje odłamkami ludzkiego smutku, bo najlepiej powiedzieć, że to jego wina. Rzeczywiście deszcz ma przechlapane...podobnie zresztą jak jesień i może też zima. Chociaż właściwie lato z upałami też nie jest wychwalane. Ludzie to takie dziwne istoty...

Dzisiaj powinnam się cieszyć. Skakać jak niewinne małe dziecko i krzyczeć, że w końcu dopięłam swego i moje marzenia się spełniają. Zamiast tego siedzę w chusteczkami i wydmuchuje nos. Spokojnie nie płaczę...prawie nigdy nie ronię łez. To ten paskudny katar. Katar też ma ciężkie życie. Właściwie można go uznać za zło wcielone. 



Ciężko mi się uśmiechać. Nawet gdy ktoś podaje mi kawałek tortu. Lubię urodziny. Nie mam nic przeciwko wszechograniającemu mnie zadowoleniu, ale później nadchodzi paraliżujący strach. Życie po dzisiejszych kęsie się zmieni. Nawet nie chcę o tym myśleć. Sama chciałam... jakoś tak teraz mam ochotę schować się mysiej norze i przeczekać. Nie wiem czy jesień czy już całe życie. 

Melancholia to takie śmieszne uczucie. Szczypta smutku i wspomnień, radości i gniewu. Kto zdefiniuje melancholię zrozumie jak czuje się winna całemu złu jesień, bo przecież to jej wina? A może to jednak wina ludzi... 

Nie wiem...


3 komentarze:

  1. Bardzo pięknie napisałas.. Nienawidze dnia moich urodzin. Najgorszy dzień w moim życiu ;(

    OdpowiedzUsuń
  2. Powinniśmy się cieszyć z każdych naszych urodzin - niektórzy nie mają szczęścia dożyć kolejnych. Wokoło jest tyle zła, że powinniśmy się cieszyć z tego, co mamy. A wbrew pozorom mamy dużo. Zatem nie daj się jesiennej aurze! Głowa do góry :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że nie tylko w moim sercu jesień już się wygodnie rozpakowała.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.