czwartek, 25 września 2014

"Złodziejka książek" Marcus Zusak


Pogoda nas nie rozpieszcza. Co prawda spędziłam kilka uroczych dni w otoczeniu kolorowych liści i pięknego jesiennego słońca, ale później nadszedł deszcz i grypa. Oczywiście nie mogło się obejść bez tej paskudnej, wkradającej się co roku do mojego organizmu "cholery". Wybaczcie wulgaryzmy, ale za każdym razem gdy mnie odwiedza ta nieciekawa koleżanka trafia mnie...szlak. Oczywiście bezkarnie poplątała wszystkie moje plany. Nie mówię nawet o tych blogowych, ale też życiowych. Tak z zasmarkanym nosem latam między półkami i niezgrabnie się pakuję. Nie mając nawet siły i ochoty dotykać komputera. Ponoć przygoda życia nadchodzi... może podobne odczucia miała Liesel gdy podróżowała z mamą? 
"Jak niemal każde nieszczęście historia zaczęła się szczęśliwie."
Nie wiem. Powinnam zasunąć sobie patelnią, że jestem w stanie porównywać jakieś swoje błahe odczucia do życia tej sympatyczne, lecz doświadczonej dziewczynki. Długo zwlekałam z lekturą "Złodziejki książki". Prawdę mówiąc nie wiem nawet dlaczego. Dobrze nawet nie wiedziałam czego się spodziewać. Naprawdę cała ta historia bardzo mnie zaskoczyła. 

Gdzieś tam między jedną a drugą herbatą czytałam o autorze, który narratorem swojej opowieści uczynił Śmierć i właściwie o śmierci i kresie będzie pisał. Właściwie o czym tu pisać gdy porusza się temat wojny i Holocaustu. Powinnam się więc psychicznie przygotować na opowieść jaką dostałam. Jak zwykle nie byłam. 

Liesel jest małą dziewczynką gdy w czasie podróży umiera jej brat. Po raz pierwszy spotyka się ona z tym osobliwym zjawiskiem, ale tak naprawdę do końca życia nie zmyje z siebie obrazu martwego dziecka. Dzięki niemu, a może przez niego zbliży się z czasem do Papy, mężczyzny, który wraz z żoną adoptują Złodziejkę Książek, która przybędzie do ich domu z nowym nabytkiem-książką. 
"Drobna uwaga. Na pewno umrzecie."
Początek może niezbyt porywający, chociaż narrator sam w sobie jest uroczy. Nie wiem czy wypada napisać, że Śmierć jest urocza? Ale jak dla mnie to właśnie on gra główne skrzydła całej opowieści. To on wprowadza nas do hitlerowskich Niemiec. Do świata ogarniętego wojną...do małego miasteczka, które istnieje początkowo nawet nie odczuwając oddechu wojny na własnych plecach. 

Z czasem to się zmienia. Widzimy walkę ludzi o każdy kawałek chleba, biedę i rozpacz rodziny gdy najbliżsi są powoływani do wojska. Najbardziej jednak boli opowieść o Żydach. O paradach ludności, która po prostu została skazana przez jednego człowieka, a może nie jednego człowieka, bo przecież tak naprawdę za Hitlerem poszedł cały naród. Nie chcę tutaj rozpatrywać zła i dobra ludzi. To nie czas i miejsce, ale czytając "Złodziejkę książek" nie da się zapomnieć o całym cierpieniu i niesprawiedliwości. 
\"Powiadają, że wojna jest najlepszą przyjaciółką śmierci. Ja mam inne zdanie na ten temat. Dla mnie wojna jest jak nowy szef, który oczekuje niemożliwego. Stoi ci nad głową i powtarza do znudzenia: "Zrób to, zrób to". Więc pracujesz coraz ciężej. Robisz, co ci każą. Ale szef nigdy ci nie dziękuje. Żąda coraz większych wysiłków."
Powieść Zusaka to osobliwa rzecz. Nie czytałam jeszcze czegoś podobnego. Fikcja pięknie łączy się z prawdą i prozą życia. Nie męczy nie nuży... może czasami przytłacza, ale kogo nie przytłacza wojna i śmierć tylu tysięcy ludzi? 

Książka:"Złodziejka książek" Marcus Zusak wyd. Nasza Księgarnia  2008 str.495

13 komentarzy:

  1. Książka stoi na mojej półce w kolejce do przeczytania. Chyba każda recenzja, którą do tej pory czytałam określą ją jako "inną" od wszystkich pozostałych. Ty nazwałaś ją osobliwą. Niektórzy twierdzą, że jest dziwna, że wzbudza mieszane uczucia, inni nazywają ją niezwykłą. Jedno jest pewne - książka wzbudzająca takie przemyślenia na pewno jest warta poznania :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mój brat ma tą ksiażke u siebie, ale w innym wydaniu, wieć wkrótce przeczytam, a tym bardziej po tak zachecającej recenzji :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie!
    Pokochałam film, tak więc poluję na tę książkę :D

    OdpowiedzUsuń
  4. O tak, ja też nie spotkałam jeszcze ksiażki podobnej do tej :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Muszę w końcu przeczytać tę książkę - leży u mnie na półce od dawna i czeka... :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Żałuje że nie kupiłam książki na wyprzedaży w Biedronce... Bardzo,ale to bardzo chcę ją przeczytać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Była na wyprzedaży w biedronce? Jeju, a ja jak zwykle przegapiłam! Nie odwiedzam takich sklepów i przez to zawsze dowiaduję sięo ciekawych promocjach dopiero po fakcie :( a tak bardzo chciałam ją mieć u siebie na półce..

      Usuń
    2. Dla mnie to była jedna z cudowniejszych książek jakie czytałam ;) Jestem po jej lekturze już dwukrotnej i pewnie nie raz i nie dwa jeszcze po nią w życiu sięgnę. Faktem jest, że to głównie narracja z punktu widzenia Śmierci czyni ją taką niezwykłą, ale historia sama w sobie również jest piękna. A narrator doprawdy jest uroczy, to nie tylko twoje odczucia :D

      Usuń
  7. A ja czaję się kiedy stara okładka nieco stanieje, bo różnica w cenie jest jak dla mnie zatrważająca ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Posiadam tę cudowność i mam w planach przeczytać ją w okresie jesienno wiosennym :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, Złodziejka zrobiła na mnie wrażenie swoją formą i ilustracjami :) Aczkolwiek bardziej podoba mi się ta pierwotna przedfimowa okładka :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Śmierć - urocza? Cóż, czemu nie. Sama też już od dłuższego czasu zwlekam z tą książką. Miałam ją czytać na wakacjach, ale akurat była wypożyczona. I dalej jest. Gdy tylko przyuważę ją na bibliotecznej półce, na pewno wyląduje u mnie. ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. Kupiłam tę książkę, ale jakoś boję się po nią sięgnąć...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.