sobota, 28 lutego 2015

Flesz czytelniczy


Gdzieś między jednym, a drugim łykiem kawy pomyślałam, że w moim życiu czegoś brakuję. Składałam niezgrabnie wszystkie elementy układanki i za każdym razem pojawiała się ta beznadziejna dziura. Żaden wstrętny puzzel nie chciał tam wpaść. Mimo, że nadgryzałam go, przycinałam i wyrywałam kawałki. Zmęczona opadłam na kanapę i jak na złość olśniło mnie. Brakuje mi jednej rzeczy. Lekkości. Swobody w wyrażaniu własnych opinii. Brakuje mi słowa. Pisanego i czytanego pod każdą postacią. I tak mój dziwny, pokręcony umysł sam mnie zaprowadził do komputera. Kazał otworzyć nowy dokument i pisał. Niezgrabne zdania. Bezsensowne słowa, które ułożyły się w długą notkę o tym co czytałam, a nie miałam chęci i tej dziwnej muzy, żeby o nich napisać. Więc zabrałam się do roboty i posklejałam te niesklejone fragmenty i powstał "Flesz czytelniczy". Dlaczego flesz? Bo książki migają mi przed oczami jak szalone. Zapewne tak o czymś zapomniałam, ale czy to ma znaczenie? Ważne, że znowu mam ochotę pisać i dzielić się z wami tym wszystkim. A więc... bierzcie czytajcie i dzielcie się spostrzeżeniami. 


Becca  Fitzpatrick "Black Ice" 



Z Beccą polubiliśmy się już dość dawno. Pamiętam moje namiętne romanse z jej upadłymi aniołami. Bezsenne noce przez wybory Nory w "Szeptem" i kolejnych częściach. Wydawało mi się dość naturalne, że skuszę się na jej kolejne dzieło. "Black Ice" zaskoczył mnie. Formuła książki i cała ta otoczka tajemniczości była przecudowna. Pomijam fakt, że czytałam ją zakopana w koc, gdy na dworze panowała straszna zima. Bałam się przez parę dni wychodzić, bo może i mnie by ktoś porwał? Książka naprawdę dobra. Nie wybitna. O nie. Po prostu dobra. Taka na wieczór. Taka do gorącego kubka czekolady. Bez żadnego wybuchu, żadnej apokalipsy po prostu. 

Jennifer Echols "Dziewczyna, która chciała zbyt wiele" 


Czasami nie rozumiem mojego gustu czytelniczego. Naprawdę. Strasznie mnie wkurza. Przestałam od jakiegoś czasu sięgać po takie "działa" przekonacie się niedługo obiecuję. Chyba dorastam. Chyba przestaję wierzyć w banalność takich opowieści. A może chodzi o coś innego czego nie rozumiem? Nie wiem jeszcze, ale obiecuję że jak zrozumię to dam znać. Co do powieści Echols...jedynym jej plusem było to, ze połknęłam ją w czasie jednej podróży pociągiem. Opowieść beznadziejnie słodka i przewidywalna. Dziewczyna-chłopak...resztę sobie dopowiedzcie. Naprawdę nawet nie chce mi się o tym pisać. 

Abbi Glines "O krok za daleko" 


O wy prześmiewcy! Widzę wasze głupie uśmieszki. Dalej nie rozumiem dlaczego to przeczytałam. Tak jak wyżej. Nic ciekawego. Kolejna pusta opowieść. Naprawdę zastanawiam się jak można coś takiego wydawać i to jeszcze w tomach? Może jeszcze jakiś czas temu bym się zachwyciła. Naprawdę z ręką na sercu powiedziałabym, że to dobra książka, że to ciekawa opowieść, ale ostatnio nie jestem w stanie przeżyć takich historii. Zapytacie się więc dlaczego to przeczytałaś?  Była sesja,  mój mózg nie przyjmował nic innego, a i  dwie godziny pociągiem. Tyle. 

Kinga Rozalia Nowak "Poprzez cienie" 


Jestem strasznie zła na siebie, że ten tomik wierszy trafił do mnie w tak złym momencie mojego życia. Po prostu tyle się działo, że nie miałam czasu, aby się skupić nad twórczością Nowak. Naprawdę bardzo chciałam i ku mojej radości ostatnio wszystko zwolniło, a może raczej nauczyłam się już tu żyć i mam czas na wszystko i pewnego deszczowego wieczoru usiadłam do wierszy i jestem zachwycona. Naprawdę. Uwielbiam poezję. Strasznie żałuję, że nie potrafię jej tworzyć, chyba, że momosylabowe puste wierszyki się liczą. Polecam. Gdybyście potrzebowali chwili dla siebie. Czegoś dzięki czemu zwolnicie chociaż na chwilkę to bardzo zachęcam. Nie opiszę wierszy. Każdy interpretuje je inaczej, ale zapewniam was, że nie pożałujecie. 


Zastanawiacie się o co tyle szumu? Co to za flesz? Powiem wam, że słaby flesz, ale nie jestem w stanie przypomnieć sobie tytułów jeszcze trzech książek, które przeczytałam. Cóż może to oznaczać tylko jedno, albo mam galopującą sklerozę, albo po prostu były niewarte naszej uwagi. Ostatnio pochłaniam też dzieła Kapuścińskiego, ale o nich ciężko mi pisać. Może kiedyś zrobię cały cykl o jego książkach, ale na chwilę obecną znajdują się na specjalnej półce w moim sercu - nie da się o nich mówić-  nie wiem dlaczego. Może to jakoś rozgryzę. Coś dużo tych rzeczy do rozgryzania. 
Najpierw jednak rozgryzę wasze blogi, bo dawno mnie tam nie było. Kto śledzi mnie na Facebooku na pewno widział zapowiedź czytelniczych dni. Kto jeszcze nie był to zapraszam. 




5 komentarzy:

  1. "Black Ice" i "O krok za daleko" zamierzam przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Black Ice" mam zamiar przeczytać,
    A do trylogii "O krok za daleko" chętnie wracam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ostatnia pozycja ma cos w sobie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zdecydowanie interesuje mnie pierwsza pozycja! Również spędzałam noce nad "Szeptem" :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Tylko jedną książkę z tych czytałam ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za poświęcony mi czas i jeszcze bardziej dziękuję za komentarz, jaki napisałeś.