poniedziałek, 13 lipca 2015

"Prawiek i inne czasy" Olga Tokarczuk





Łyk kawy w biegu. Dzisiaj na pewno nie zdążę zjeść śniadania. Przyzwyczaiłam się do pędzącego gdzieś świata. Wstaje ledwo żywa po kolejnej zarwanej nocy. Chciałabym powiedzieć, że dobrze się bawiłam, że piłam drinki z jakąś gwiazdą, ale nie. Tym razem znowu siedziałam z książką. Nie mam czasu, żeby czytać je wciągu dnia. Każdą wolną chwilę chcę przeznaczyć na czytanie. Okazuje się, że taki moment znajduję tylko między pierwszą, a czwartą nad ranem. Uważam, że nie ma już w moim  życiu stwierdzenia, że nie mam na coś czasu. Czas zawsze się znajdzie trzeba tylko bardzo chcieć.
Chciałam i tak rozpoczęłam przygodę z książkami Olgi Tokarczuk. I znowu postanowiłam wrócić do pisania. Po prostu to lubię.

Olga Tokarczuk to bardzo znana polska pisarka i eseistka. Jej nazwisko już od kilku lat przewijało się przez moją głowę. Ciągle odkładałam jednak spotkanie z twórczością autorki. Mam w sobie coś takiego, że bardzo boję się klasyków. Nie wiem czy chodzi o obawę, że się rozczaruję czy może o to, że nie zrozumiem fenomenu danego działa. Długo zwlekałam z sięgnięciem po "Prawiek i inne czasy". Zastanawiam się teraz dlaczego?  Szczerze to chyba na tym zdaniu powinnam przestać. Ostatnio często zbaczam z tematu. Moje myśli dryfują gdzieś bezsensownie. Chcę wyrazić swoje zdanie o książce, a za chwilę może się okazać, że przedstawię mam plan menu na najbliższe dni.

Już wracam na właściwy tor. Dawno nie pisałam recenzji. Boję się, że zapomniałam jak to się robi. Wielokrotnie chciałam coś ocenić, przefiltrować przez mój umysł i wylać żale i wywody na papier, a raczej edytor tekstu w woli ścisłości, ale nie dawałam rady. Coś mnie blokowało. Wszystko się pozmieniało. Czy na lepsze? Chyba mogę powiedzieć, że tak. Chociaż takie stwierdzenia bywają dość górnolotne.

"Prawiek i inne czasy" znajdował się na mojej liście czytelniczej od dawna. Gdzieś w czasie rozmów w liceum o książkach dużo osób mi ją polecało, ale zawsze mówiłam, że mam czas. I tak zwlekałam dość długo, aż niemal spadła na mnie książka w bibliotece.

Początkowo nie bardzo mogłam się "wbić" w rytm powieści. Coś nie zagrało. Miałam nawet chwilę zwątpienia czy na pewno chcę ją przeczytać do końca. Literatura współczesna i realizm magiczny czasami mnie przerażają i wprawiają w stan, w którym mam wrażenie, że jestem idiotką, bo nie wiem co autor miał na myśli.

Nie bardzo rozumiem to drugie dno Prawieka. Wiem, że jest to archetyp, przykład miejsca na ziemi, w którym łączą się wszystkie znane ludzkości emocje, wydarzenia i uczucia. Zdaję sobie sprawę z tego, że Olga Tokarczuk stworzyła nowe miejsce. Miejsce i historię, która ma tworzyć mit, ale nim zrozumiałam sens całej opowieści musiałam dotrzeć do końca.

Chciałabym napisać, że "Prawiek i inne czasy" to lekka i przyjemna książka na wieczór, ale tak nie jest. Co prawda powieść czyta się szybko i przyjemnie, ale tylko i wyłącznie gdy nie zwracamy uwagi na metaforyczne przesłanie treści.

Polecam ją przede wszystkim bardziej zaawansowanym czytelnikom. Nie chcę nikogo urazić pisząc te słowa, ale wydaję mi się, że ktoś kto nie przepada za "ciężką" literaturą nie będzie zachwycony czasem spędzonym przy powieści Tokarczuk. Ba myślę nawet, że się zanudzi i stwierdzi, że zmarnował kilka godzin życia. Brutalna to prawda, ale takie są fakty, Klasyki chyba nie są dla wszystkich.